|
Ogromny kompleks pałacowy w Luboradzu, oddalony jest zaledwie 8 km od Jawora. Niegdyś otoczony był rozległym parkiem krajobrazowym i zespołem barokowych budynków gospodarczych o czym świadczą resztki porozbijanych waz parkowych, balustrad i rzeźb. Na skutek wieloletnich zaniedbań użytkownika (najpierw PGR, potem mieszkały tam rodziny byłych pracowników, dziś jest silnie uszkodzony, stracił większość stolarki okiennej i drzwiowej.
Pałac jest dwutraktową, czteroskrzydłową budowlą z niewielkim dziedzińcem, posiada dwie kondygnacje i kryty jest dachami spadowymi. Nad wejściem od strony dziedzińca zachowała się stara tarcza herbowa. Pałac jest własnością prywatną i można oglądać go tylko z zewnątrz.
Trochę historii...
Całe założenie przechodziło w ciągu wieków liczne przebudowy, które zróżnicowały plan i bryłę poszczególnych skrzydeł i kondygnacji. Forma architektoniczna pałacu mimo iż tradycyjna na zewnątrz, kryła w sobie przestrzeń o niespotykanych dotąd na Śląsku rozmiarach, zadziwiającą jeszcze dziś swym ogromem. Najstarsza część budowana była począwszy od 1560 r przez stary, śląski ród v.Bock. W 1653 r, dobra kupił Otto v.Nostitz (ur.1608-zm.1664), przedstawiciel jednego z tych śląskich, katolickich rodów, które po klęsce protestantów w wojnie 30-letmiej, wzbogaciły się i zajęły ich miejsce. Nostitzowie posiadali Luboradz przez kolejne 280 lat i im zawdzięczał pałac największą, barokową rozbudowę, świetność i sławę na cały okręg. Otto, starosta księstwa świdnicko-jaworskiego (1651-65) dokonał w latach 1655-56, pierwszej rozbudowy dodając do XVI-wiecznego skrzydła północnego nowy trakt od zachodu, mieszczący sale reprezentacyjne oraz tzw. „salę przyjęć”.
Okres prawdziwej świetności nastąpił z chwilą objęcia posiadłości przez jego syna Christopha Wazlawa (ur.1643-zm.1712), starosty kolejno: Legnicy (1677-85), Głogowa (1686-97), Świdnicy i Jawora (1697-1703). Miał on być wielkim miłośnikiem ksiąg i zbieraczem dzieł sztuki. Wykształcony, znający płynnie j. francuski, obowiązujący na modnych dworach ówczesnej Europy, odbył w latach 1667-69 podróż po Austrii, Wirtembergii, Alzacji, Francji i Włoszech. Sam był jednym z najzagorzalszych stronników habsburskich na Śląsku, należał do rzędu nowej katolickiej arystokracji austryjacko- niemieckiej, sprowadzonej z południa, która w dużej części składała się z wynagradzanych sowicie przez cesarza wojskowych, obdarowywanych następnie posiadłościami na Śląsku, niekiedy skonfiskowanymi szlachcie protestanckiej
Od 1680 r. rozpoczął on, trwającą przeszło 20 lat, rozbudowę i modernizację ojcowskiego pałacu. Sprowadził włoskiego architekta i sztukatora Antonia Domenica Rossiego, który wybudował nową, jedną z najwcześniejszych na tym terenie, eliptyczną kaplicę na miejscu starej, zastępczej, znajdującej się w jednym z pokojów pałacowych. Została ukończona jesienią 1681 r. i poświęcona kilka miesięcy później, w 34 urodziny hrabiego. Wraz z kaplicą dobudowano też skrzydło, do którego przylegała. Rossi przebywał w Luboradzu 6 lat, przypuszczalnie do 1686 r. i brał udział w innych pracach budowlanych: przypisuje mu się autorstwo dwóch portali skrzydła północnego i sztukaterie pawilonu myśliwskiego.
W latach 1686-1712 kontynuowano dalsze prace, ale w skrzydle zachodnim i południowym. Miały one na celu zbudowanie jednolitego ciągu reprezentacyjnych pomieszczeń, uświetniających fundatora i jego ród. Dotychczas funkcje takie pełniło dobrze zachowane renesansowe skrzydło północne, ale ponieważ nie nadawało się ono do rozbudowy ze względu na swoje rozplanowanie, wykorzystano do tego celu powstałe w latach 1655-56 skrzydło zachodnie ze starą „salą przyjęć”, oraz częściowo południowe. Ciąg ów utworzyły: wielka sala balowa - zwana dziś salą antenatów, przylegająca do niej jadalnia, westybul (przedsionek), który poprzez schodki komunikował się z pokojami II piętra, biblioteka, połączona później zabiegowymi schodkami z ogrodem, gabinet pana domu i zajmujący przestrzeń wszystkich trzech pięter hall z reprezentacyjną klatką schodową.
Od strony zachodniej hrabia Nostitz założył ogrody, po których nie zachowały się do dziś żadne ślady oprócz kilku porozbijanych rzeźb, resztek waz parkowych i balustrad. Zajmowały dość dużą powierzchnię między pałacem, budynkami folwarcznymi i drogą od zachodu, a dalsze ich przedłużenie stanowiły aleje od strony południowej i wschodniej. Sława tych ogrodów (a także ogrodów w niedalekim i należącym także do Nostitzów Mściwojowie) trwała jeszcze w XIX w. Niestety niewiele o nim wiadomo oprócz tego, że „mieszkańcy Jawora lubili w jego ciszy i cieniu słuchać śpiewu słowików i spacerować po zadrzewionych alejach”.






















