|
Zamek w Mirowie, to jeden z najstarszych zamków na szlaku Orlich Gniazd na Jurze Krakowsko- Częstochowskiej. Usytuowany jest w bardzo malowniczej okolicy- dookoła rozpościerają się tak zwane Skały Mirowskie. Zamek ten powstał na szczycie wzgórza wapiennego. Do jego kształtu dopasowany został zewnętrzny zarys kamiennej budowli, przy czym wieżę umieszczono w najwyższym punkcie, na samym szczycie wapiennej skały, natomiast okólne mury znajdują się znacznie niżej. To wśród nich prowadziła, najpierw przez fosę, a potem dookoła skały, droga dojazdowa do zamku.
Dziś podziwiać można wspaniałe kamienne mury i wieżę. W murach zachowały się gotyckie otwory otwory okienne i strzelnicze. Na wzgórzu nie ma żadnych grzew, więc zamek widać już z daleka. Obecnie, po przejściu w prywatne ręce, ruina zamku jest konserwowana i można ją oglądać tylko z zewnątrz. Prawdopodobnie w przyszłości zostanie udostępniona do zwiedzania.
Oba zamki- Mirów i Bobolice znajdują się około pół godziny drogi marszem od siebie (2 km). Najłatwiej dostać się do wsi Mirów i stamtąd rozpocząć trasę. Nad polaną, na której można zostawić samochód, wznoszą się potężne ruiny zamku.
Z zamkami w Bobolicach i Mirowie łączy się także legenda o dwóch braciach. Pierwszy, ten z Bobolic, przywiózł z wojennej wyprawy na Rusi skarby i piękną dziewczynę. Drugi czekał na niego o chlebie i wodzie. Skarbami się podzielili, a o to, kto poślubi dziewczynę, ciągnęli losy. Wygrał brat z Bobolic, chociaż dziewczyna pokochała pana z Mirowa. Brat z Mirowa nie dał za wygraną i spotykał się z ową piękną dziewczyną w podziemiach pomiędzy zamkami. W końcu sprawa się wydała, pan z Bobolic zabił brata, a żonę zamurował w lochach. Istnienia podziemnego korytarza łączącego oba zamki do dziś nie udowodniono, więc legenda pozostaje legendą, ale jest w niej może cząstka prawdy, jak to zwykle bywa.
Trochę historii…
Zamek w Mirowie wzniesiono za czasów Kazimierza Wielkiego, choć nie figuruje w wykazie zamków zbudowanych z jego polecenia. Była to więc tylko niewielka kamienna strażnica podlegająca zamkowi w pobliskich Bobolicach, być może pełniąca funkcję osłaniającą dla ważnej królewskiej warowni. Na podstawie ostatnich badań, można stwierdzić, iż strażnica zajmowała powierzchnię 270 m2.
1370 rok- Mirów stał się lennem księcia opolskiego Władysława.
1396 rok- gdy wyszły na jaw konszachty Władysława z wrogami państwa polskiego, Władysław Jagiełło odebrał siłą powierzone mu przez jego poprzednika ziemie, w tym i Mirów, choć ówczesna strażnica pełniła tak mała rolę iż w dokumentach nie wspomniano nawet o jej odbiciu.
1399 rok- po raz pierwszy wymieniony został prywatny właściciel Mirowa- starosta bydgoski, łowczy królewski i kasztelan sądecki Krystyn I z Koziegłów herbu Lis, który wkrótce rozbudował strażnicę do zamku.
1405 rok- pierwsza wzmianka historyczna dotycząca samego zamku, mówiąca o burgrabi Mirowa- Sasinie. Był to zaufany człowiek Krystyna I. Wiadomo iż ówczesny zamek otoczony był murem obronnym i miał tylko jedno piętro. Część pomieszczeń i piwnice wykute były w skale. Wjazd prowadził od strony południowo-wschodniej przez fosę i bramę, które były jeszcze dobrze widoczne w XIX wieku.
Około 1419 roku- po śmierci Krystyna I, Mirów przejął jego syn Krystyn II;
Około 1439 roku- po śmierci Krystyna II, zamek po sporach majątkowych odziedziczył kolejny Krystyn z rodu Lisów (III).
1440 rok- w wyniku długów odziedziczonych po ojcu Krystyn III musiał odsprzedał zamek Maciejowi Żiżce.
1442 rok- w niejasnych okolicznościach zamek przejął niejaki Piotr z Bnina. Przypuszcza się, że zajął go siłą.
1445 rok- Krystyn III odkupił zamek za 3000 grzywien i sprzedał go Janowi Hińczy z Rogowa herbu Działosza, mężowi swej siostry Doroty Koziegłowskiej. Dorota spędziła na zamku blisko 40 lat i troszczyła się o niego jak nikt inny. Przeprowadzano remonty i rozbudowy. Być może największa rozbudowa zamku przypisywana powszechnie Myszkowskim w pewnej części była też jej dziełem.
1487 rok- po niespodziewanej śmierci Jana Hińczy zamek zajęli jego dalecy krewni: Jan i Jakub Kobylańscy, choć testament Doroty przewidywał przekazanie go po jej śmierci Janowi z Giebułtowa. Jeszcze w tym samym roku sprzedali go Piotrowi Myszkowskiemu, mężowi ich córki.
1488 rok- pokrzywdzony Jan z Giebułtowa najechał Mirów, ale jedyne co osiągnął to odszkodowanie od Myszkowskiego w wysokości
1700 grzywien. Także dwa sądy z królem i arcybiskupem Oleśnickim na czele oddaliły roszczenia Jana z Giebułtowa i Doroty Koziegłowskiej.
1501 rok- po zakończeniu sporów zamek stał się siedzibą rodową Myszkowskich herbu Jastrzębiec, a Piotr Myszkowski pisał się "z Mirowa". Znacznie go rozbudował- dobudował dalsze dwie kondygnacje i podwyższył wieżę, która stała się główną częścią mieszkalną zamku. Powstał zamek dolny związany murem z wieżą. Odtąd Mirów był siedzibą rodową Myszkowskich.
II połowa XVI wieku- za sprawą Hieronima Myszkowskiego, zamek stał się ośrodkiem polskiego kalwinizmu.
1581 rok- skromny zamek przestał wystarczać tak możnemu rodowi jak Myszkowscy. Biskup krakowski Piotr Myszkowski przeniósł się więc do Książa Wielkiego, a zamek w Mirowie wydzierżawił niejakiemu Nyczowi.
1587 roku- pozbawiony nowoczesnych umocnień, zamek z łatwością zdobyły wojska arcyksięcia Maksymiliana.
1590 rok- właścicielem podupadającej warowni, pełniącej funkcje folwarczne, był Jan Myszkowski, bratanek biskupa. Potem przejął go Ferdynand Myszkowski.
1620 rok- Ferdynand sprzedał zamek Korycińskim herbu Topór.
1651 rok- zamek kupili Męcińscy.
1657 roku- zamek uszkodzili Szwedzi podczas wojny północnej (potopu). Męcińscy odbudowali go tylko częściowo.
1787 rok- zamek został opuszczony.
XIX wiek- pierwsza inwentaryzacja polskich zabytków wykazała iż zamek nie miał dachu, a niektóre mury były zawalone. Następnie rozebrano mury obwodowe i wykorzystano je pod budowę drogi przy zamku.
1937 rok- runęła ściana południowo- zachodnia wieży mieszkalnej.
1961 r. - rozpoczęto odgruzowywanie i konserwację zamku.
II połowa XX wieku- zamek był własnością rolniczej wspólnoty gruntowej, składającej się z 39 osób.
2006 rok- wspólnota podjęła decyzję o sprzedaży zamku rodzinie Laseckich za 700 tysięcy złotych, mimo że byli chętni na kupno zamku za dwukrotnie większą sumę.
Jesień 2014 roku- gdy my odwiedzaliśmy zamek, prace mające na celu zabezpieczenie ruiny idą pełną parą. Z tego względu zakazane było wejście do zamku, a jednynie można było go oglądać z zewnątrz.


























